Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 270 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

2. Przerażenie.

poniedziałek, 22 czerwca 2009 18:49
Skocz do komentarzy
 

<podkład>
Bracia Elric siedzieli w bezruchu, wpatrując się w ogień. Wydarzenia ostatnich dwóch dni zmieniły tak wiele. Obaj zastanawiali się nad tym dziwnym lasem i jeszcze dziwniejszą dziewczyną, która udzieliła im pomocy. Alphonse zerknął ukradkiem na brata, ale widząc, że ten ze skupieniem wpatruje się w płomień, odwrócił głowę. Ogień zaczął przygasać. Edward założywszy w końcu spodnie  powoli wstał i lekko chwiejnym krokiem poszedł w głąb jaskini, gdzie leżało drewno. Nadal czuł mrowienie w nodze. Wziął dosyć dużą gałąź i wrzucił w ognisko. Natychmiast zaczęła palić się jasnym płomieniem. Chłopak usiadł z powrotem obok brata.

 -Al... Co się stało wczoraj? - Zapytał cicho.

 - Hm...Nie pamiętam za dobrze... Wydaje mi się, że kiedy weszliśmy do lasu zaczął wiać bardzo silny wiatr...Potem ty zniknąłeś...A dalej, nie wiem. Dopiero dzisiaj znalazła mnie Kaori... - Al zamyślił się - Bracie, co o niej myślisz? Kim ona jest?

 - Naprawdę nie wiem, co o tym wszystkim myśleć... Nie wiem, kim jest. Naprawiła moją protezę i uleczyła rany. Nawet tą koło oka, po walce z tym rabusiem. To trochę...Nieprawdopodobne. - Edward podrapał się za uchem i  spojrzał pytająco na brata - No bo kto mógłby zrobić to w jedną noc?

 - Twierdzi, że nie jest alchemiczką... Ale od razu poznała, że to jest moje ciało. Wiedziała, że używaliśmy ludzkiej alchemii...

Ed zrobił wielkie oczy ze zdziwienia. Nie każdy alchemik wie o ludzkiej alchemii, a co dopiero zwykła dziewczyna! No i jeszcze fakt, że sama wędruje po tym lesie, ratuje ludzi i mówi o jakiś "klątwach". "To naprawdę dziwne" pomyślał  blondyn.

 - Pomaga nam, więc chyba nie jest zła - uśmiechnął się - Może pomoże nam wydostać się z tond? W końcu... O kurczę! Zapomniałem! Mamy tylko trzy dni aby udać się do stolicy!

Ed zerwał się na równe nogi. W mgnieniu oka ubrał płaszcz i wziął walizkę. Już wychodził z jaskini, kiedy usłyszał głos:

 - Co ty właściwie robisz? - Al stał i dziwnie na niego patrzył - przecież sam to się co najmniej zabijesz. Może poczekamy na powrót Kaori i zapytamy jak wyjść z tego lasu? - Dodał z wyraźnym poirytowaniem.

 - Właśnie, może poczekasz na mnie? - Rozległ się głos tuż nad uchem Ed'a. Chłopak aż podskoczył. Odwrócił się szybko. Za nim stała Kaori. Miała dziwny wyraz twarzy. W rękach trzymała torbę. Była cała podrapana, a blask zachodzącego słońca oświetlający te zadrapania sprawiał, że wyglądała dosyć przerażająco. Teraz mina blondyna ze zdziwienia nagle zmieniła się na coś w stylu przestraszonego kota. Za jego plecami Al wybuchnął głośnym śmiechem, do którego zaraz przyłączyła się dziewczyna.

 - Znowu się ze mnie śmiejecie... Jakby było z czego... - Ed sprawiał wrażenie obrażonego.

 - Bo jest! Szkoda, że nie widziałeś swojej miny! - Odpowiedział młodszy z braci, jednak widząc pełne żądzy krwi spojrzenie Edwarda natychmiast przestał.

 - Więc jak? Chcieliście mnie o coś zapytać? - Kaori usiadła na dawnym miejscu Ed'a, ocierając łzy i tłumiąc resztki śmiechu - Jak mniemam, nie macie zamiaru zostawać w tej jaskini na dłużej?

 - Tak - odpowiedział Al - Czy mogłabyś opowiedzieć nam coś więcej o tym lesie i pomóc się z niego wydostać? - W tym momencie nie zważając na obrazę Ed usiadł naprzeciwko dziewczyny, pilnie nasłuchując.

 - Więc, jak już wspominałam, ten las jest przeklęty. Legenda mówi, że kiedyś w tym miejscu znajdowała się wioska rycerzy. Tysiąc lat temu przybył do niej wielki czarodziej. Podobno walczył on ze smokami, ale z jednym nie mógł dąć sobie rady. W wiosce szukał ludzi, którzy mogliby mu pomóc. Ale nikt nie chciał. Mieszkańcy, w obawie przed bestią wygnali czarodzieja. Ten, w gniewie zamienił ich w drzewa, a wszyscy, którzy wejdą do lasu Ithilien, zginą. Ale tak się składa, że potrafię poruszać się o nim bez obaw. Przeprowadzę was.

 Jaskinię wypełnił śmiech, tym razem pochodzący od Pełnometalowego Alchemika.

 - Dawno nie słyszałem takiej fajnej bajki. I myślisz, że w to uwierzę? Smoki, rycerze? Przecież coś takiego nie istnieje! A już na pewno magia i czarodzieje! Nic z...Au!

Nagle Al uderzył brata metalową dłonią w głowę. Huknęło, a Ed zgiął się w pół. Kaori posmutniała. "Więc to tak. Magia nie istnieje. No ale czego się można było spodziewać?"

 - Kaori...-Szepnął Al, a dziewczyna powoli odwróciła na niego wzrok - Ja...Przepraszam za brata. On... Nigdy nie umie się opanować - spojrzał na masującego sobie głowę blondyna - Ja... Naprawdę wierzę w twoją opowieść. Odkąd weszliśmy do tego lasu działy się dziwne rzeczy. Piosenka, potem ta burza...

 - Słyszałeś piosenkę?! - Wykrzyknęła dziewczyna, wstając " Czy on naprawdę słyszał piosenkę? Czy to jest spowodowane jego teraźniejszym ciałem" - myślała gorączkowo? Nie dochodząc jednak do żadnego wniosku, usiadła zrezygnowana.

 - Piosenkę? O czym mówicie? - Zapytał zdezorientowany Ed.

 - To nic takiego, naprawdę - uśmiechnęła się białowłosa. Lepiej prześpij się trochę. Jutro rano wyruszamy. Jak tam twoja noga?

 - W porządku, już się zagoiło...Ale twoja sukienka...Jest cała podarta...Może ci pomogę - chłopak silił się na uprzejmość. Jednak kiedy klasnął w dłonie a mrok rozjaśniły błękitne iskry pochodzące z alchemii, dziewczyna przestraszyła się. Odskoczyła jak oparzona od dłoni chłopaka, a w jej oczach widać było wielkie przerażenie.

 - Nie, dziękuję, poradzę sobie - powiedziała drżącym głosem - Teraz naprawdę czas się przespać.

 "Coś tu jest nie tak" pomyślał Al, patrząc na całe zdarzenie. Wodził wzrokiem za Kaori, która podeszła do wyjścia z jaskini. Wyjęła z torby króbki nóż i ukuła się w palec. Krew popłynęła cienką strużką. Używając jej jak atramentu napisała na ścianie kilka znaków w nieznanym chłopakowi piśmie, po czym wróciła do alchemików. Ed jakby tego nie zauważył: siedział nadal z wyciągniętymi przed siebie rękoma i starał się poukładać do kupy wszystko to, co zobaczył.

Na próżno. Powoli opadł na podłogę i zamknął oczy. Odpowiedział Kaori "Dobranoc" i zasnął.

 Dochodziła północ. Edward Elric od dobrych paru godzin chrapał jak gdyby nigdy nic. I tu pojawił się problem. Przez to właśnie chrapanie Kaori nie mogła zasnąć. Z lekkim poirytowaniem na twarzy patrzyła w sufit, od czasu do czasu spoglądając na Al'a, który posyłał jej przepraszające spojrzenia. Jednak Ed nie był jedynym powodem bezsenności dziewczyny. Ciekawiła ją jeszcze jedna rzecz. Dlaczego młodszy z braci słyszał Piosenkę? Zmarszczyła brwi. "Tylko nieliczni mogą ją usłyszeć, ale żeby alchemik? Fakt, jest pozbawiony swojego prawdziwego ciała, co może ułatwiać.... Ale nie! Może Al ma zdolności? To by pasowało. Ale... Wtedy nie mógłby używać alchemii..."  Położyła zimną dłoń na czole.

 -  Naprawdę przepraszam za Ed'a... - Odezwał się chłopak.

 - Nic się nie stało i tak nie mogłam zasnąć... Ale, czy on ma tak zawsze? - Zapytała, patrząc na przekręcającego się we śnie blondyna.

 - Nie...Em...To znaczy... Zwykle nie chrapie tak głośno...

 - Ech...  -Westchnęła dziewczyna z lekkim uśmiechem - A ty Al? Nie potrzebujesz snu, prawda?

 - Nie... - Chłopak spuścił smutnie głowę.

 - Ale nie martw się. Jestem pewna, ze niedługo odzyskasz ciało. Póki co nie masz takich problemów jak ja - odpowiedziała Kaori, na co Al cicho się zaśmiał.

 - Hej, Al... mogę coś sprawdzić? - Zapytała po chwili milczenia - Coś na twoim obecnym ciele?

 - Dlaczego? - Zapytał z nutą lęku w głosie chłopak.

 - Martwi mnie, że słyszysz piosenkę... Wiesz, tą w lesie. Możesz usłyszeć ją teraz?

Alphonse zamilkł na kilka minut. Zaczął wsłuchiwać się w ciemność. Po chwili wstrząsnęło nim dziwne uczucie. Słyszał ją. Melodię, która przenikała przez jego ciało i wnikała w duszę, rozdzierając ją na małe kawałeczki.

 - Tak - szepnął - słyszę ją... Ale... Kaori...Co to za melodia? Ty też ją słyszysz?

 - Tak, słyszę ją przez cały czas. Ale nie sądzę by twój brat również mógł ją słyszeć. Zwykle jest niedostrzegalna dla alchemików... Podobno to Pieśń śmierci. Tylko ma... Osoby z silną duszą mogą ją usłyszeć... - Powiedziała półgłosem, nie patrząc na chłopaka.

 - Ale...Dlaczego śmierci? - Nie dawał za wygraną Alphonse - czy ona prowadzi do śmierci? To ma związek z tą burzą? Z klątwą?

Kaori powoli skinęła głową. Al poczuł dziwne uczucie. Nie był to strach. Raczej coś w stylu satysfakcji. Nie tylko on słyszy melodię i nadal wszyscy żyją. "Rano odejdziemy z tego miejsca."

 - Więc - powiedział zupełnie spokojnie - co chciałaś sprawdzić?

Kaori wstała, przeszła obok plątaniny kończyn Ed'a i usiadła przed chłopakiem. Wzięła nóż i po raz drugi ukuła się w rękę. Krwią napisała coś na zbroi w miejscu, gdzie powinno być serce.

 - Co piszesz?

 - To zapomniane już pismo. Napis znaczy "kwiat, który rozkwita ponownie, dusza powracająca do nieba".

Kiedy tylko wypowiedziała te słowa, napis zabłysnął na zielono, przez sekundy rozświetlając jaskinię. Po chwili zniknął. Al siedział zdumiony, nie mógł wypowiedzieć słowa. Kaori  nie przejęła sie tym; spokojnie owinęła palec w chusteczkę, a nóż schowała do torby. Nie próbowała nawet wyjaśnić tego, co się stało, poprosiła tylko, by Ed o niczym nie wiedział. Al również o nic nie pytał, chociaż naprawdę chciał dowiedzieć się więcej o dziewczynie, o tym, co zrobiła. Sądził jednak, że to Kaori sama powinna mu o tym powiedzieć. Edward spokojnie przekręcił się na drugi bok.

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 26 lutego 2012 12:38

    Bardzo dobra notka, oby jeszcze więcej było takich. Ogólnie cały blog jest oryginalny i jak najszybciej dodaję go do swych zakładek.

    autor Paulina

    blog: www.tokfm.pl/blogi/australia

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

niedziela, 25 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  803  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Galerie

Archiwum

O czym będzie bloog

Opowiadanie o "FullMetal Alchemist" ale trochę inaczej...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Licznik

Odwiedziny: 803

Lubię to